Panel IIPanel II
Sztuka jako aktywo: kiedy inwestycja w sztukę ma sens
Art as an asset: when investing in art makes sense
Paneliści MSN26 rozłożyli na czynniki napięcie między sacrum a profanum, płynnością a pasją i pokazali, na jakich warunkach sztuka bywa dobrym biznesem.
The MSN26 panel unpacked the tension between the sacred and the profane, liquidity and passion, and set out the conditions under which art becomes good business.
Redakcja RealTimes · 16 lipca 2026 · 3 min czytania
RealTimes Editorial Desk · 16 July 2026 · 3 min read
TL;DR
- Sztuka bywa dobrym biznesem, ale pod jednym warunkiem: nie wolno jej traktować wyłącznie inwestycyjnie. Panel MSN26 zgodnie ostrzegał, że czysto finansowe wejście najczęściej kończy się rozczarowaniem.
- Próg wejścia jest niski. Dobre prace zaczynają się od kilku tysięcy złotych, a według danych przywołanych na scenie mediana sztuki współczesnej to około 2,5 tysiąca złotych.
- Płynność jest realnym ryzykiem, horyzont liczy się w latach, nie w miesiącach, a najlepszą polisą pozostają wiedza i emocjonalne przywiązanie do dzieła.
Panel II otworzyło pytanie stare jak sam rynek sztuki: czy dzieło należy do sfery sacrum, tej duchowej i szlachetnej, czy do profanum, gdzie rządzą pieniądz i rynek. Moderatorka Ewa Łabno-Falęcka przypomniała, że oba światy pogodził już Andy Warhol, dla którego dobry biznes był największą sztuką. Reszta rozmowy była próbą sprawdzenia, na ile ta teza broni się na polskim rynku.
Unikamy łączenia sztuki z terminem inwestycja rozumianą w sposób twardy, ekonomiczny.
We avoid tying art to the word investment understood in a hard, economic sense.
Konrad Szukalski, Agra Art
Konrad Szukalski, Agra Art
Kiedy sztuka jest dobrym biznesem
Najostrzejszą tezę postawił Konrad Szukalski z domu aukcyjnego Agra Art. Jak przyznał, polityka jego firmy polega na tym, by unikać łączenia sztuki z twardo, ekonomicznie rozumianą inwestycją. Traktowanie rynku sztuki jak każdego innego rynku inwestycyjnego, tłumaczył, przynosi więcej szkody niż pożytku: kupujący przyzwyczajony do płynności trafia na obiekt, którego nie może odsprzedać nawet taniej, zniechęca się i mówi o tym kolejnym pięciu osobom. Ten mechanizm obserwował przez trzydzieści lat, a ostatnio w okresie popandemicznym, gdy ceny wystrzeliły, a potem obroty zaczęły stopniowo spadać.
Najgorszy błąd to kupić coś wyłącznie z myślą o krótkoterminowym wzroście, a na rynku sztuki krótki termin to mniej niż dziesięć lat.
The worst mistake is to buy something purely for short-term gain, and on the art market the short term means less than ten years.
Małgorzata Nitner, Desa Unicum
Małgorzata Nitner, Desa Unicum
Nie znaczy to, że motyw inwestycyjny należy wyprzeć. Rudolf Skowroński ze Skowrońscy Art Gallery zwrócił uwagę, że dla młodszych kolekcjonerów, w wieku około 36 lat i młodszych, wartość inwestycyjna bywa głównym powodem zakupu, deklaruje ją ponad połowa tej grupy. Zarazem, dodał, przy pierwszym zakupie decyduje przede wszystkim emocja, w ankietach to około 90 procent motywacji, a kupujący potrzebuje poczucia, że dzieło nie straci znacząco na wartości.
Dobry biznes jest największą sztuką.
Good business is the greatest art.
Płynność, próg wejścia i mądre kupowanie
Wbrew obiegowej opinii wejście na rynek nie wymaga majątku. Małgorzata Nitner z Desa Unicum podkreśliła, że aby myśleć o sobie jako o kolekcjonerze, nie trzeba być milionerem: bardzo dobre prace można licytować już od kilku tysięcy złotych, a mając do dyspozycji mniej niż dziesięć tysięcy, warto zajrzeć do galerii sztuki najnowszej, galerii plakatu czy na wystawę fotografii kolekcjonerskiej. Skalę rynku oddały dane przywołane przez Szukalskiego z raportu platformy OneBid: mediana w sztuce współczesnej to około 2,5 tysiąca złotych, w sztuce dawnej 6,5 tysiąca, a 80 procent transakcji na rynku kolekcjonerskim schodzi poniżej tysiąca złotych.
Klucz do mądrego kupowania paneliści sprowadzili do jednej zasady: łączyć rozsądek z emocją. Najgorszy błąd, zdaniem Nitner, to kupić coś wyłącznie z myślą o krótkoterminowym wzroście, przy czym na rynku sztuki krótki termin oznacza mniej niż dziesięć lat, a nie trzy miesiące jak na rynkach kapitałowych. Dzieło, którego się nie lubi i z którym się nie identyfikuje, staje się ciężarem, a sama sztuka traci wtedy sens.
Pozostaje kwestia zaufania i płynności. Skowroński przekonywał, że przejrzysta, od razu widoczna cena jest ważna dla aż 98 procent badanych klientów, dlatego jego galeria odeszła od dyskrecji cenowej ku publicznym cennikom. Kamila Bondar radziła z kolei, by przy braku doświadczenia zaufać wyborowi sprawdzonych galerzystów i ekspertów, bo wiedza potrzebna na tym rynku nie jest spisana w książkach, wymaga lat obecności. Sztuka bywa więc dobrym biznesem, ale, jak podsumowała moderatorka, dopiero wtedy, gdy nie traktuje się jej wyłącznie jak inwestycji.
TL;DR
- Art can be good business, but on one condition: it must not be treated purely as an investment. The MSN26 panel agreed that a purely financial entry usually ends in disappointment.
- The entry barrier is low. Good works start at a few thousand złoty, and by figures cited on stage the median for contemporary art is around 2,500 złoty.
- Illiquidity is a real risk, the horizon is counted in years rather than months, and the best insurance remains knowledge plus a genuine emotional bond with the work.
Panel II opened with a question as old as the art market itself: does a work belong to the sphere of the sacred, spiritual and noble, or to the profane, ruled by money and the market. The moderator, Ewa Łabno-Falęcka, reminded the room that Andy Warhol had already reconciled the two, calling good business the greatest art. The rest of the conversation tested how far that holds on the Polish market.
Unikamy łączenia sztuki z terminem inwestycja rozumianą w sposób twardy, ekonomiczny.
We avoid tying art to the word investment understood in a hard, economic sense.
Konrad Szukalski, Agra Art
Konrad Szukalski, Agra Art
When art is good business
The sharpest position came from Konrad Szukalski of the Agra Art auction house. His firm's policy, he said, is to avoid tying art to investment understood in hard, economic terms. Treating the art market like any other investment market does it more harm than good: a buyer used to liquidity lands on an object that cannot be resold even at a lower price, grows discouraged, and tells another five people. He had watched that mechanism play out over thirty years, most recently in the post-pandemic period, when prices shot up and turnover then began a gradual decline.
Najgorszy błąd to kupić coś wyłącznie z myślą o krótkoterminowym wzroście, a na rynku sztuki krótki termin to mniej niż dziesięć lat.
The worst mistake is to buy something purely for short-term gain, and on the art market the short term means less than ten years.
Małgorzata Nitner, Desa Unicum
Małgorzata Nitner, Desa Unicum
That does not mean the investment motive should be suppressed. Rudolf Skowroński of Skowrońscy Art Gallery noted that for younger collectors, around 36 and below, investment value is often the main reason to buy, declared by more than half of that group. At the same time, he added, a first purchase is driven above all by emotion, roughly 90 percent of the motivation in surveys, and the buyer still needs to feel the work will not lose significant value.
Dobry biznes jest największą sztuką.
Good business is the greatest art.
Liquidity, entry price and buying wisely
Contrary to popular belief, entering the market does not require a fortune. Małgorzata Nitner of Desa Unicum stressed that you do not need to be a millionaire to think of yourself as a collector: very good works can be bid on from a few thousand złoty, and with less than ten thousand to hand it is worth visiting galleries of the newest art, a poster gallery, or a collector-photography show. The scale of the market came through in figures Szukalski cited from a OneBid platform report: the median for contemporary art is around 2,500 złoty, for older art 6,500, and 80 percent of collector-market transactions fall below 1,000 złoty.
The panel reduced smart buying to a single rule: combine reason with emotion. The worst mistake, in Nitner's view, is to buy something purely with short-term growth in mind, and on the art market the short term means less than ten years, not the three months of capital markets. A work you do not like and cannot identify with becomes a burden, and the art itself then loses its point.
That leaves trust and liquidity. Skowroński argued that a transparent, immediately visible price matters to as many as 98 percent of surveyed clients, which is why his gallery moved away from pricing discretion toward public price lists. Bondar, for her part, advised that where experience is lacking it is wise to trust the choices of proven gallerists and experts, because the knowledge this market demands is not written in books and takes years of presence to acquire. Art can indeed be good business, but, as the moderator concluded, only once you stop treating it purely as an investment.